Nie miał dziewczyny!Ciągle sam!
Parę groszy w kieszeni i mogłem w Ratuszowej wypić dobrą kawę! pełną szklankę!
Na ścianie po prawej stronie po wejściu do kawiarni były wysokie czerwone stołki a przed nimi lustra .Mógł więc pić kawę patrzeć na siebie i na gości wchodzących do kawiarni.Wtedy palił.Te nie za drogie ,ale dla niego dobre giewonty.
Na wysokich stołkach siedzieli też i inni goście kawiarniani.Rozmawiali na zwykłe ,codzienne tematy:polityka,zdrowie,pogrzeby,jakieś drobne sensacje a raz nawet na jakiś plugawy temat,bo gość raił drugiemu swoją-podobno-córkę,no chyba jako kochankę.Jego słuchacz był jednak przyzwoitym człowiekiem i go uspokajał:za dużo wypiłeś,odprowadzę cię do domu.Postój taksówek był koło ratusza a więc łatwo było zawołać taksówkę.
Kończyłem pić moją pachnącą kawę .Gość do mnie;pan wychodzi ,proszę zamówić mi taksówkę,niech tu podjedzie!
;;;Dlaczego akurat tu piłem kawę?
No, nie zawsze!
Ale ta kawiarnia była na drodze do Dworu Artusa a tam mieliśmy lektoraty z języka angielskiego.Uczyła pani mgr Agata Styczyńska,opanowana kobieta.Jeśli chciała komuś zwrócić uwagę,by się uspokoił.mówiła pięknie po angielsku :mr Richard what`s a matter with you ?
========
niedziela, 10 czerwca 2018
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz