Szukaj na tym blogu

niedziela, 10 czerwca 2018

Nie miał dziewczyny!Ciągle sam!
Parę groszy w kieszeni i mogłem   w  Ratuszowej wypić dobrą kawę! pełną    szklankę!
Na ścianie  po  prawej   stronie  po wejściu do kawiarni były wysokie czerwone stołki a  przed nimi lustra .Mógł więc pić kawę patrzeć na siebie i na gości wchodzących do kawiarni.Wtedy palił.Te nie   za  drogie ,ale dla niego     dobre giewonty.
Na wysokich stołkach siedzieli też i inni goście kawiarniani.Rozmawiali na zwykłe ,codzienne tematy:polityka,zdrowie,pogrzeby,jakieś drobne sensacje  a raz nawet  na jakiś  plugawy temat,bo gość raił   drugiemu swoją-podobno-córkę,no chyba jako kochankę.Jego słuchacz był jednak przyzwoitym człowiekiem   i go uspokajał:za dużo wypiłeś,odprowadzę cię do domu.Postój taksówek był koło ratusza a więc łatwo było zawołać taksówkę.
Kończyłem pić moją pachnącą kawę .Gość do mnie;pan wychodzi   ,proszę zamówić mi taksówkę,niech tu podjedzie!


;;;Dlaczego akurat tu piłem kawę?
No, nie zawsze!
Ale ta kawiarnia była na drodze do Dworu Artusa  a tam mieliśmy lektoraty z języka angielskiego.Uczyła pani mgr Agata Styczyńska,opanowana kobieta.Jeśli chciała komuś zwrócić uwagę,by się uspokoił.mówiła pięknie    po angielsku :mr Richard what`s a matter  with you  ?
========

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz