Szukaj na tym blogu

piątek, 14 maja 2010

Franuś,
czy pamiętasz, że w maju umarłeś ?
To był wtedy ciepły maj !
Ziemia oddychała życiem i zapachem !
Leżałeś w trumnie ,w kaplicy , nie przykryty i Cię widziałem !
Miałeś uśmiech na twarzy !
Ktoś potem zakrył wieko !
Trumna miała z boków uchwyty więc złapano za te uchwyty i zanieśli Cię do grobu.
Koledzy byli wszyscy a Skuba powiedział do mie -teraz kolej na Ciebie !
Nie wychowałem jeszcze dzieci !
PanieBoże dopomóż mi wychować dzieci !
Życzyłem Ci Skubo długiego zdrowia a ty mnie, ot tak, jednym kopnięciem wepchnąłbyś mnie do grobu !
Pewna dziewczyna, w której Franuś się podkochiwał, przyniosła bukiet kwiatów .
Franuś dla niej podbierał węgiel z Berberysu,z restauracji.Tam nie dbali o węgiel ,był zawsze bałagan.
Ksiądz ładnie i wzruszająco śpiewał .To był ks.Czesław Dziedzic ,który niedawno udzielił nam,mnie i żonie, sakramentu małżeństwa .
Franuś, no więc żegnaj !
Przyjaciól nie zapominam!Nawet Skubę będę pamietał i nie chcę,żeby za szybko umarł !
Dziś mogiła swieża a już jutro będzie stara !A dziś ma już 25 lat !-Ta Twoja,Franuś !
Franuś ,bywaj !
W niebie jest Ci dobrze !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz